sobota, 26 listopada 2011

Bombki - tym razem tak hurtowo .... część I

Już nawet nie wiem ile w sumie upiełam tych bombek....W każdym razie kończę 17 kilogram szpilek...tak więc ilość powinna byc liczona w setkach, odważę sie napisać , że będzie to pewnie z 300 sztuk łacznie - bombek, gwiazdek, dzwonków, choinek, szkatułka.... oj na jednej fotce ciężko by to było uchwycić ;)

W tym poscie nie bedę sie zbednbie rozpisywać, gdyz zalezy mi dzisiaj na czasie, aby jak najwięcej zamiescić tego, co juz od dawna czeka na swoją kolej do publikacji.

Na początek bombki 8 cm




















cdn ....





Karczoszki w nowej odsłonie

Zazwyczaj robię karczochy upinając je tradycyjnie od góry do dołu, zazwyczaj kombinowałam głownie z doborem kolorów.... Jednak tym razem postanowiłam zrobić coś inaczej....

Na początek zainspirowała mnie Karolina z bloga jojcia

Kombinowałam sama jak można by było zrobić tą bombkę, a dwa dni później Karolina umieściła kurs na swoim blogu  JOJCIA - bombka-karczochowa-wstazkowa-kurs... coż.... nie powiem co mnie trafiło ...
Moje kombinacje przyniosły poniższy efekt, daleko do idealnych odległości, tak jak przy tradycyjnym upięciu.... ale jakbym nie spróbowała to nie byłabym sobą .....


Bombka o wielkości 8 cm



Kolejny eksperyment do bombka dwustronna..... w sumie dzięki temu widoczny jest ten najładniejsze element bombki....

Tu również bombeczki w rozmiarze 8 cm




Kolejna nowość to różana bombka. Tradycyjnie w tym poście w roli głównej bomka 8 cm i paczuszka - 50 szt małych różyczek materiałowych...




Nadrabiam zaległości...

Czas płynie niesamowicie szybko.....
Miałam wrażenie, że nie pisałam tu może z dwa tygodnie, a tu niemalże miesiąc będzie ...
Skoro już wzięłam się za nadrabinie zaległości, to zacznę w tematyce ostatniego posta....
czyli kolejne patchworkowe bombeczki...................



... na dzisiaj to jeszcze nie koniec .... będzie tego znacznie więcej...
Muszę nadrabiać zaległości, gdyż za tydzień o tej porze będę ponad chmurami .... a później będę pisać z mojego nowego bloga, na który serdecznie zapraszam.... aczkolwiek póki co na razie tam głucho i cicho ;)


Zapraszam od piątku ;)

poniedziałek, 31 października 2011

Bombeczki w stylu PATCHWORK


Na Wielkanoc zrobiłam tą metodą kilka jajeczek przy użyciu cienkiego filcu. Tym razem na znanym portalu aukyjnym zakupiłam mnóstwo przeróżnych kawałków materiałów. Na początek bombeczki w czerwieniach z dodatkiem złotej wstążki .
Bardzo przyjemnie robi się te bombeczki, zdecydowanie mniej czasu zajmuje ich wykonanie w porównaniu do karczoszkowych. Karczoszki oczywiście bardzo lubię i nie zamierzam z nimi kończyć mojej przygody.
Mam całą szafę wypełnioną kulami styropianowymi przeróżnych rozmiarów, więc wystarczy ich i na karczoszki i na patchworki, a także na bombki decoupage... oby tylko czasu wystarczyło na to wszystko!!!


Na zdjęciach są bombeczki w rozmiarach 12 cm - to ta na stojaku, następnie 10, 8 ... a te dwie najmniejsze są rozmiaru 6 cm.


Jak widzicie nie próżnuję. Mój dzień wydłużył się o kilka godzin, natomiast znacznie skrócił się czas na spanie.Wniosek o przedłużenie doby został odrzucony, więc jakoś trzeba sobie radzić ;)

Mam sporo fotek do wstawienia. Muszę Wam pokazać efekty pracy ostatnich trzech weekendów...samych bombek jest ponad 30 szt, do tego szyszki i jeszcze wytwory decu...
Dzisiaj już chyba nie dam rady, gdyż za chwilkę wsiadam w auto i jadę odwiedzić moich bliskich, którzy odeszli.... i tak będzie do jutra wieczór.... ale jak tylko czas pozwoli to znowu się pojawię z kolejnymi foteczkami.

Miłego dnia!!!


Świątecznie się zrobiło ... CHOINECZKA

Tak, dla nie koniec października zawsze oznacza to samo...jutro Dzień Wszystkich Świętych , a jak ten dzień minie to już bardzo bardzo szybko czas zleci do świąt.

U mnie klimaty świąteczne są co prawda od lata, bo w wakacje zrobiłam całą siatę bombek.... później była przerwa, a teraz prace ruszyły pełną parą....

Tym razem choineczka...pierwsza w tym roku.... a kolejne dwie czekają w kolejce ;)





W tym tygodniu kończę już zakupy prezentów świątecznych i wyjazdowych... zostało mi dokupienie już tylko kilku drobiazgów. Większość prezentów już od dawna zapakowana w ozdobne papiery itp. .... oj nazbierało się tego sporo .... przy ścianie mam już dwa wielkie kartony zapełnione po brzegi, do tego siatki, siateczki....ciekawa tylko jestem jak ja to zmieszczę w te walizki ...będą kombinacje.... całe szcęście, że poprzednie partie wysłałam paczkami, bo oni by nas do tego samolotu nie wpuścili, albo o jakiś przemyt czy handel jeszcze posądzili :D

W tym roku ilość prezentów świątecznych i pozostałych zwielokrotniła się nawet już nie wiem ilu krotnie.
Święta planujemy spędzić w bardzo szerokim gronie, więc dla każdego trzeba było przygotować coś specjalnego....
A jak tam u Was... niektórzy pewnie jeszcze wcale nie myślą o tych klimatach......chociaż jak obserwuję blogi to jednak na wielu Waszych blogach zrobiło się już klimatycznie ;)

Pozdrawiam... ale na dzisiaj to jeszcze nie koniec...tak więc do zobaczenia !!!


Mikołaj...czyli kombinuję coś nowego

Mikołaj moim własnym pomysłem nie jest, ponieważ widziałam takiego dawno ..... dawno temu na CHOMIKU....  nie wiem czy tamten był zrobiony na kuli czy na jajku...
Mój MIKOŁAJ zrobiony jest na jajku 12 cm, tak więc jest dość duży... posiada zawieszkę taką jak dokładam do bombek, więc można go powiesić na stojaczku, jak również  na choince kiedy dołożymy wstążkę ;)
Muszę go jeszcze trochę udoskonalić , ale jak na pierwszy egzemplarz nie jest tak źle.
Zresztą sami zobaczcie i oceńcie ;)



niedziela, 30 października 2011

W tonacji zimowej ...


Był sobie kielich, z którego nikt nic nie miał ochoty pić....tak sobie stał w szafce chyba z pięć lat...
aż do piątku, gdy z kielicha powstał świecznik... do kompletu do wcześniej zrobionej bombeczki z plexi.
Bombka była pierwszą próbą zrobienia czegoś innego niż karczochowa bombka...
Chcę jeszcze dołożyć jakby płatki śniegu wykonane specjalnym penem,,, tylko muszę go najpierw zakupić... jak będą już widoczne efekty to oczywiście dołożę fotki.




A tu już ciacho, które skończyłam robić godzinkę temu ... ale jeszcze nie probowałam.... wytrzymam do rana...choć już niedaleko..... chociaż ja mam już zegarki ustawione na nowy czas, więc godzina wydaje się wczesna,,,
Ktoś ma ochotę na kawałeczek? ;)

Przepisik włożę jutro na kulinarnego bloga...oj bo tam to już niedługo zarośnie kurzem...wiem,że mam tam sporo do nadrobienia.... oj wiem ;)


Do zobaczenia niebawem, a mam już sporo nowych fotek, więc będzie się działo ;)

piątek, 28 października 2011

Dużo pracy przede mną .... czyli decu zakupowo

Kilka dni temu dotarła do mnie przesyłka z różnościami do ozdobienia techniką decopage.
Jeszcze nie mam wizji jak je udekoruję, ale zakup był okazyjny.... po drugie zawsze chciałam zrobić manekina i podstawkę pod biżuterię... manekin póki co jest w wersji mini ... niech bedzie taki na początek.... jednak marzy mi się taki w wersji maxi, który kiedyś dumnie będzie stał w mojej sypialni... no co ... pomarzyć można ;)

W każdym razie tym razem będzie coś dla mnie....
Szczególnie podobał mi się ten kuferek ...
Na razie jednak nie zabieram się za jego dekorowanie, bo liczę na to, że tam gdzie się wybieram zakupię ciekawe papiery.... niespotykane wzory i wtedy coś wymodzę ;)



Jakiś czas temu zakupiłam w IKEI takie dwie komódki, które można często ujrzeć na wielu blogach w przeróżnych inspiracjach.
Teraz żałuję, że nie kupiłam ich więcej, bo cena była wyjątkowo okazyjna.... cóż.... Jedna będzie moja, druga córci....


Obecnie dekoruję listownik i komplet podkładek. Wszystko przy użyciu serwetki lawendowej. Tak się spodobał poprzedni listownik, że mam zamówienie na kolejny ;) Rezultaty mojej pracy pewnie dopiero
w weekend...


wtorek, 25 października 2011

Trochę to trwało.... ale się udało ;)



Tak.... dość długo zajęło mi wyhaftowanie tego obrazka ....
Cóż i tak czasem bywa, że na wszystko czasu nie starcza, a i czasem nie ma się na coś ochoty...
Generalnie nie lubię zaczynać czegoś i nie doprowadzić tego do końca, jednak zdarzają się wyjątki i tak było w tym przypadku...
Obrazek haftowany był przez rok, zazwyczaj jako przerywnik między bombkami i decu.... gdzieś w zaciszu lasu, działeczki, zazwyczaj okresem wiosenno-letnim ....tam gdzie nie zabierałam całego inwentarza warsztatowego ;)




Od miesiąca wisi przy biurku córci, bo to dla niej był dedykowany..... a w pokoju jest teraz komplet i chłopiec, i dziewczynka...


W grudniu, przy okazji wyjazdu do innej strefy czasowej i klimatycznej ;) zostawiam na długo mój warsztat bombkowy .......... ale aby tak całkowicie nie odzwyczaić się od robótek zabieram nici, igłę i będę powoli dziergać "Pocałunek" Klimta .... mój ulubiony motyw ....hmm... to już tak z myślą o nowym mieszkanku, więc chyba się wyrobię ;)