Był sobie kielich, z którego nikt nic nie miał ochoty pić....tak sobie stał w szafce chyba z pięć lat...
aż do piątku, gdy z kielicha powstał świecznik... do kompletu do wcześniej zrobionej bombeczki z plexi.
Bombka była pierwszą próbą zrobienia czegoś innego niż karczochowa bombka...
Chcę jeszcze dołożyć jakby płatki śniegu wykonane specjalnym penem,,, tylko muszę go najpierw zakupić... jak będą już widoczne efekty to oczywiście dołożę fotki.
A tu już ciacho, które skończyłam robić godzinkę temu ... ale jeszcze nie probowałam.... wytrzymam do rana...choć już niedaleko..... chociaż ja mam już zegarki ustawione na nowy czas, więc godzina wydaje się wczesna,,,
Ktoś ma ochotę na kawałeczek? ;)
Przepisik włożę jutro na kulinarnego bloga...oj bo tam to już niedługo zarośnie kurzem...wiem,że mam tam sporo do nadrobienia.... oj wiem ;)
Do zobaczenia niebawem, a mam już sporo nowych fotek, więc będzie się działo ;)